żałoba

Żałoba – ważny, trudny moment

Żałoba – wyjątkowy i trudny temat. I bardzo ważny zarazem. Każdy z nas doświadcza w swoim życiu żałoby. Jak zrozumieć i przeżyć konstruktywnie to, co się z nami wtedy dzieje?

Żałoba dotyczy zawsze ważnej dla nas straty. Nie musi to wcale być śmierć kogoś bliskiego, jak często potocznie jest to rozumiane. Wielokrotnie kolejne etapy żałoby i związane z nimi trudne emocje oraz myśli, towarzyszą nam także przy trudnych rozstaniach – rozpadzie związku, stracie ważnej relacji osobistej. Z pewnością słyszałeś kiedyś, że „czas goi rany”. Czas oczywiście jest pomocny w procesie żałoby i może działać na naszą korzyść, niemniej warto także mieć świadomość tego co się z nami dzieje na poszczególnych etapach żałoby, pamiętać, że to naturalne i że mamy pełne prawo przeżywać to, co przeżywamy oraz czuć to, co czujemy. I żadne złote rady w stylu „dasz radę”, „musisz być silny”, „nie płacz już, to nic nie da” niestety nie pomogą, a mogą wręcz pogorszyć samopoczucie osoby pogrążonej w żałobie wywołując poczucie, że nie radzi sobie z sytuacją, a przecież powinna…

Elisabeth Kubler-Ross wyróżniła pięć zasadniczych etapów żałoby, odnosząc je do straty kogoś bliskiego oraz do ciężkich chorób o charakterze przewlekłym bądź śmiertelnym.

Zaprzeczanie– etap niedowierzania, szukania błędów w informacji. „Nie, to nie może być prawda. Z pewnością nastąpiła pomyłka w diagnozie! Może pomylili nazwiska!?”

Gniew– etap dużego gniewu i złości, powiązanych z poczuciem niesprawiedliwości. „Dlaczego ja? Jest tylu złych ludzi na świecie, dlaczego akurat on!?”

Targowanie– próba odwrócenia sytuacji. Podejmowanie działań, które mają zmienić aktualny stan. „Już nie spuszczę go z oka i będę codziennie się modlić, wtedy na pewno wyzdrowieje!”

Depresja– utrata poczucia sensu i siły. Poczucie bezskuteczności, utrata wiary. „To na nic, to kompletnie bez sensu…”

Akceptacja– pogodzenie się z sytuacją, powraca spokój, poczucie sensu życia. „Już nic nie zmienię, czas pogodzić się z losem”.

To pewien cykl, jednak każdy z nas przechodzi go w swoim rytmie. Nie zawsze wszystkie etapy wyraźnie zarysowują się u danej osoby, niekiedy zamieniają się kolejnością, niekiedy pojawiają się naprzemiennie. Żałoba to tak indywidualny proces, że trudno byłoby oczekiwać przechodzenia go „pod szablon”. Warto jednak wiedzieć, że takie etapy są. I że są zupełnie naturalne. Nie ma nic złego w tym, że poczujesz silny gniew, przeklniesz wszystko i wszystkich, a na końcu opadniesz z sił. To normalne. Jeśli żałoba jest wynikiem śmierci kogoś bliskiego, często wydaje się, że na początku funkcjonujesz dobrze. Póki jest całe to zamieszanie związane z formalnościami, ceremonią pogrzebową, póki wszystko trzeba zorganizować – funkcjonujesz naprawdę nieźle, w swoim odczuciu. Jednak to po pogrzebie zaczyna się głębia smutku, żalu i pustki, która pozostała. Wtedy szczególnie potrzebne jest wsparcie i/lub inne sposoby, aby poradzić sobie z cierpieniem po stracie.

To, co może pomóc, to bliskość przyjaciół/rodziny. Życzliwa rozmowa, która nie będzie oceniająca, nie będzie przepełniona złotymi radami. Po prostu bądź przy kimś, towarzysz mu w cierpieniu, nawet jeśli sam go nie rozumiesz. Czasem wystarczy być. I słuchać. Dać rękaw do wypłakania. Czasem nie trzeba nic więcej. Bywa, że unikamy kontaktu z osobą w żałobie, bo po prostu nie wiemy jak się zachować. A wystarczy być…

Niektóre osoby w żałobie doświadczają intensywnie przeżyć, które można określić jako „mistyczne”. Widzą osobę zmarłą, śnią o niej, a te sny wydają się bardzo realistyczne, intuicyjnie niosą pewne „przesłanie” dla osoby w żałobie. To też się zdarza i jest czymś naturalnym. Niekiedy jest to źródło ogromnej siły w radzeniu sobie ze stratą. Osoby, które doświadczają tego typu zjawisk, niekiedy mówią, że sam zmarły pomógł im przetrwać w żałobie. To osobisty, intymny sposób żegnania się z osobą zmarłą.

Czasem zbawienny może okazać się czas w samotności. Może wyjazd do miejsca, które kojarzy się ze spokojem i odpoczynkiem psychicznym, z przyjemnością, do miejsca, w którym zawsze się regenerujesz. Myśli zabierzesz ze sobą oczywiście wszędzie, jednak są miejsca, które wyjątkowo sprzyjają refleksji i regeneracji sił. Czy masz takie swoje miejsce?

Czas żałoby to dla wielu osób moment przewartościowania w życiu. Pewne rzeczy czy wartości stają się mniej ważne, inne pojawiają się, choć wcześniej nie było na nie miejsca. Często słyszę „Potem już nic nie było takie samo”. I nie jest. Ponieważ w żałobie doświadczamy najtrudniejszych emocji, jakie istnieją. Bo poznajemy w tej skrajnej sytuacji swoje reakcje, o jakie wcześniej siebie nie posądzaliśmy. Bo czasem musimy przeorganizować swoje życie, aby poradzić sobie z sytuacją. Dlatego żałoba bywa też niezwykle wzbogacającym czasem. Uczącym nas wiele o nas samych, o otaczającym świecie, o sensie życia.

Przyjmuje się, że żałoba po stracie osoby bliskiej trwa rok. A ten rok dla każdego z nas będzie oznaczał coś innego. 10 miesięcy? 1,5 roku? To umowny czas. Jeśli jednak objawy żałoby utrzymują się dłużej niż 2 lata, warto poważnie pomyśleć o profesjonalnym wsparciu. Co może utrudniać konstruktywne przeżycie żałoby? Na przykład skłonność do uzależnień. Niektórzy próbują „zapić” żałobę, związane z nią trudne emocje jak np. poczucie pustki po stracie bliskiej osoby. Alkohol zagłusza, wytłumia czucie, jednak nie pomaga poradzić sobie z sytuacją. Kolejna rzecz, to czynnik społeczny, np. nieumiejętność proszenia o pomoc czy wręcz niechęć do przyjmowania pomocy. Tymczasem wsparcie ze strony innych, możliwość rozmowy, czy zwyczajnie towarzystwo w milczeniu, mogą mieć ogromne znaczenie w procesie godzenia się z zaistniałą sytuacją, przynoszą ukojenie. Nie bez znaczenia są także okoliczności śmierci bliskiej osoby. Nagłe wypadki, śmierć wskutek przemocy, czy przeświadczenie, że można było temu zapobiec, są czynnikami utrudniającymi zaakceptowanie straty. Warto też zwrócić uwagę, że wyjątkowo trudno jest poradzić sobie ze śmiercią osoby bliskiej, do której żywiliśmy ambiwalentne uczucia. Relacje typu „kocham cię i nienawidzę”, „Skrzywdziłeś mnie, ale byłeś moim rodzicem, zatem kochałem cię…” itp., utrudniają pogodzenie się ze stratą. Często powstaje wówczas obsesyjna myśl lub wręcz obwinianie się, że nie zdążyłem wybaczyć, pojednać się. Że trzeba było jednak zadzwonić, zamiast chować urazę. Nic dziwnego, osoby ważne dla nas emocjonalnie, które odegrały ogromną rolę w naszym życiu, wcale nie muszą być ideałami bez skazy. Szczególnie w tym ostatnim przypadku, warto mieć blisko siebie kogoś, kto przeżył podobną sytuację i konstruktywnie poradził sobie z nią. Dobrym pomysłem może być także wsparcie psychologa czy terapeuty.

Żałoba to trudny czas. To czas bycia w bólu i z bólem. Być może warto zaprosić do swojej przestrzeni kogoś, kto będzie podporą, kiedy niesiesz to cierpienie? Być może najpierw potrzebujesz pobyć sam (z uważnością na to, aby owa samotność nie przerodziła się w trwałą izolację)? Bez względu na to, czego będziesz potrzebować w danym momencie, dobrze pamiętać, że to czas dla Ciebie. Kiedy nie da się nic zrobić ani przyspieszyć na siłę. Kiedy dobrze po prostu być dla siebie i ze sobą, z dużą wyrozumiałością dla własnego ciała (które może reagować na różne sposoby, np. bólem kręgosłupa, czy spadkiem odporności), z uważnością na własne emocje i akceptacją dla całego cierpienia, które niesiesz. Masz prawo płakać, jeśli tylko masz ochotę. Dosłownie i w przenośni. I pozwalać, aby pojawiały się w Twojej głowie różne myśli, a potem stopniowo ewoluowały…

To czas znaczącej zmiany, zmiany na lepsze jutro.