hoil-ryu-38187

Strach przed pominięciem czegoś ważnego. Czy dotyczy Ciebie?

Park. Piękna pogoda. Ptaki ćwierkają. Zieleń trawy uderza po oczach, wzmocniona dawką porannego deszczu. Jest ciepły, letni dzień. Ptaki wydziobują coś z piasku a ludzkie głosy przybliżają się i oddalają. Jednak z perspektywy wielu osób to popołudnie wygląda zupełnie inaczej. Mimo, że obecni w parku, ich oczy skierowane są w telefon, tablet bądź komputer. Tam dzieje się życie. A to w parku jest tylko dodatkiem.

Nasze czasy dają nam wręcz nieograniczony dostęp do informacji. Zewsząd jesteśmy zalewani ich potokiem. Rodzic, biznesmen, nastolatek, pracownik, student – każdy znajdzie w sieci informacje, które wydają się być niezbędne do tego, by żyć. Każda z nich sugeruje, że powinniśmy się z nią zapoznać, bo… Bo inaczej coś stracimy. Lęk przed pominięciem czegoś ważnego staje się coraz powszechniejszy. Utrudnia nam koncentrację na tym, co dla nas na prawdę ważne. Staje się motorem do zaspokajania swoich potrzeb w świecie wirtualnym, oddalając nas od tego rzeczywistego. Wirtualne relacje, randki, wirtualne zakupy, wirtualna nauka, wirtualna pasja. Wirtualny świat, czy tego chcemy czy nie, staje się częścią naszego codziennego życia. I tak jak ze wszystkim, i tutaj nie trudno o zachwianie równowagi. Możemy się oszukiwać i udawać, że nowe technologie nas nie dotykają. Ale to radykalne podejście może nas również ograniczać i pozbawiać wielu pożytecznych doświadczeń.  Z drugiej strony nastawienie wyłącznie na świat wirtualny może nas pozbawiać autentyczności. A bez tej trudno o realne, wartościowe i satysfakcjonujące życie poza siecią.

Nowe technologie – nowe uzależnienia.

W najnowszym raporcie SOCIALPRESS „Nowe technologie – bilans zysków i strat dla ludzkości” czytamy już o takich konsekwencjach nadużywania bycia w sieci jak FOMO, czyli strach przed przeoczeniem informacji. HPVS, czyli symptom fantomowych wibracji. DA, czyli lęk przed odłączeniem od sieci czy Fonoholizm, czyli uzależnienie od telefonu komórkowego. To uzależnienia współczesnych czasów. Lajki na facebooku czy Instagramie stają się dowodem aprobaty ze strony innych, a nowe wpisy zwiększają nasze poczucie własnej wartości. Na fali dobroci płynących z nowych technologii coraz trudniej jest złapać równowagę i znaleźć taki sposób obchodzenia się z nimi, który będzie dla nas zdrowy i wspierający.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy lajki na facebooku stają się zamiennikiem realnych relacji i uczuć. Kiedy poczucie własnej wartości opieramy o palce w górę, które pojawiają się pod naszymi postami.  Kiedy akceptację i pozorną uwagę innych odnajdujemy w komentarzach pod postem. Tym sposobem robiąc krzywdę nie tylko sobie, ale również naszym bliskim. Skupiając się na telefonie odrywamy się od naszych dzieci i partnerów, którzy nie dostając akceptacji i uważności z naszej strony, zaczynają jej szukać również w sieci. I tym sposobem pętla się zaciska.

Bum na rozwój.

Żyjemy w czasach bumu na rozwój osobisty, samodoskonalenia, osiągania sukcesów i posiadania. Chcemy mieć coraz więcej, mocniej, bardziej, szybciej i fajniej. Chcemy być coraz lepszą wersją siebie. W interpretacjach wielu ludzi, których znam, lepsza wersja siebie to taka, która jest na bieżąco z tym co się dzieje. Taka, która coraz więcej umie, coraz więcej wie, ma coraz więcej znajomych i coraz więcej uśmiechniętych fotek. Taka, która coraz więcej gromadzi i coraz szybciej staje się inna, próbując  się zmienić i dostosować się do tego, co podsuwa jej świat. Jednak bardzo często to „więcej” chcemy osiągnąć nierealnymi zasobami. W zbyt krótkim czasie i w sposób, który zdecydowanie nadweręża nasze możliwości. W takiej interpretacji samodoskonalenia bardzo łatwo o lęk przed pominięciem. Bo pominięcie czegoś ważnego w internecie w interpretacji tych osób, może oznaczać zatrzymanie w rozwoju. Może oznaczać pomniejszenie własnych umiejętności, zasobów. Może oznaczać brak aprobaty, lajków i chwalących komentarzy pod własnym zdjęciem. Może oznaczać, że nie jesteśmy wystarczająco na bieżąco, by być wziętym pod uwagę, zauważonym i docenionym. Pominięcie czegoś w internecie może wreszcie oznaczać, że zostaniemy z tyłu, niezauważeni i samotni. Lęk przed pominięciem jest na powierzchni lęku przed samotością. A przecież nikt z nas nie chce być samotny.

Jak temu przeciwdziałać?

Oczywiście w skrajnych przypadkach zawsze warto zwrócić się o pomoc do specjalisty – psychoterapeuty czy psychologa. Sesje coachingowe mogą okazać się również skutecznym narzędziem do pracy z tym problemem.

Na co dzień jednak warto włączyć radar na to, co i ile robimy w sieci. Również na to, co się z nami dzieje, kiedy w tej sieci nie jesteśmy. Jak reagujemy na brak dostępu do internetu. Jak spędzamy urlop czy weekend. Co się dzieje, kiedy rozładowuje się nam komórka. Jak reaguje nasze ciało, kiedy cały dzień spędzamy przed komputerem bądź długo trzymamy telefon w dłoni.

Warto też zadać sobie pytanie: Jak wyglądałoby moje życie, gdyby nagle ktoś wyłączył na zawsze internet?

To są bardzo proste działania, które skłonią nas do pochylenia się nad tym tematem. Skłonią nas do autorefleksji i dzięki temu mogą uchronić przed skutkami braku równowagi w temacie relacji z internetem.

Zachęcam do autorefleksji.