Słyszę, ale czy słucham?

„Jak rozmawiać mam z nim/nią kiedy słuchać nie chce?”

Ile razy zaczynając z kimś rozmowę gubiliście wątek, bo wyraźnie było widać, że niestety Wasz rozmówca buja w obłokach? Właśnie to, że rozprasza nas bujanie odbiorcy w obłokach, świadczy o tym, że słuchanie jest równie istotne jak nadawanie wiadomości, czyli mówienie. Często nasz rozmówca rzuca na nasze zwrócenie uwagi na temat bujania w obłokach: przecież Cię słucham. Jednak czy rzeczywiście nas słucha? Jeśli już to jedynie nas słyszy, dociera do niego głos nie treść.

W komunikacji rozróżnia się słyszenie i słuchanie. Słyszenie to automatyzm, jesteśmy przystosowani do słyszenia, taka nasza fizjologia. Natomiast słuchanie to proces psychologiczny. Na słuchanie składa się odbieranie, tworzenie znaczenia i reagowanie. W komunikacji z bliskimi najważniejsze jest słuchanie empatyczne, czyli tzw. wchodzenie w buty drugiego człowieka próba zrozumienia głębszego sensu. Empatia jako cecha w słuchaniu jest niesamowicie ważna, warto popracować nad nią. A w jaki sposób to zrobić? Najlepiej zadając pytania. Jednak, jeśli chodzi o kwestie związane z zadawaniem pytań, to nie jest to wcale łatwa sprawa. Musimy słuchać i wyczuć, czy dane pytanie nie będzie bolesne, nie okaże się powodem do kłótni albo do smutku drugiej osoby. Zadawanie pytań, czyli część aktywnego, empatycznego słuchania to sztuka, której będziemy uczyć się całe życie. Warto pamiętać, że pytanie, które sprawdzi się przy jednej rozmowie i pogłębi obraz sytuacji, z jaką zmaga się nasz rozmówca, może okazać się zupełnie nietrafione w podobnym przypadku podczas rozmowy z inną osobą. Przy słuchaniu empatycznym ważne jest zapamiętanie na przyszłość, czyli dziś ktoś nam opowiada o tym, że za jakiś czas coś się będzie u niego ważnego działo i kiedy za kilkanaście dni wraca do tematu powinniśmy dać rozmówcy do zrozumienia, że pamiętamy, że już o tym rozmawialiśmy.

Cała ta psychologiczna otoczka mówienia i słuchania to grunt, po którym trzeba uczyć się poruszać i co ważne nie uda nam się ominąć błędów. Przykłady można byłoby mnożyć. Chociażby po ostrzejszej wymianie zdań, gdy chcemy z kimś porozmawiać, żeby zatrzeć nieprzyjemne wrażenie dochodzi kwestia faktu, że druga strona nie chce nas słuchać. Jak więc rozmawiać, kiedy nie mamy partnera do rozmowy? Z czasem, gdy opadnie emocjonalny kurz obie strony sięgają po rozmowę niczym po Święty Graal rozwiązywania problemów. Warto przeczekać aż emocje opadną, bo niestety w emocjach cały proces komunikacyjny może zostać bardzo mocno wypaczony. Jeśli chcemy faktycznie usłyszeć, co mówi druga osoba, a nie jedynie słyszeć własne myśli, podlewane smutkiem, albo złością, warto odczekać chwilę, w innym wypadku nie usłyszymy tego, co chce nam ktoś powiedzieć, a dotrze do nas jedynie to, co chcemy usłyszeć. Znaczenie wiadomości dla osoby słuchającej powinno być adekwatne do usłyszanej treści a nie do emocjonalnego stanu, w jakim wiadomość została odebrana. Emocje często prowadzą do błędnej interpretacji komunikatu. Nie da się ich oczywiście wykluczyć, ale warto mieć świadomość ich wpływu na cały proces komunikowania się.

Słuchanie to również odpowiadanie. Warto pamiętać o tym, że słuchając aktywnie powinniśmy zachęcać rozmówcę do dalszego wypowiadania się poprzez np. przytakiwanie albo krótkie mhm, tak, o to ciekawe. Dodatkowo możemy również pochylić się lekko w stronę rozmówcy, żeby faktycznie widział, że zainteresowani jesteśmy całym sobą tym, o czym akurat opowiada. Co równie istotne w czasie słuchania nie powinniśmy przerwać. Chyba, że wyłapiemy odpowiednią pauzę w trakcie wypowiedzi rozmówcy, czyli przerwiemy taktownie. A kiedy już zaczniemy odpowiadać pamiętajmy o parafrazowaniu tego, co usłyszeliśmy, po pierwsze, żeby rozmówca czuł, że faktycznie go słuchaliśmy i po drugie, żebyśmy sami zapamiętali jak najwięcej z danej rozmowy. Warto pamiętać w trakcie rozmów z naszymi bliskimi, o tym, że czasem ktoś po prostu potrzebuje się wygadać, a my mamy być jedynie odbiorcą, który słucha i nie ma do wypowiedzi mówiącego żadnych zastrzeżeń ;)

Równie ważną kwestią jest to, że często bardzo wiele chcemy komuś przekazać w bardzo krótkim czasie. Musimy w tej sytuacji zwrócić uwagę na kwestię szybkości mówienia względem możliwości przyswojenia informacji. Kiedy mówimy dużo i szybko bardzo często osoba słuchająca gubi się w całym wywodzie i nie jest w stanie wszystkiego wysłuchać, a co dopiero zrozumieć. Warto, więc wziąć pod uwagę to, w jaki sposób mówimy i czy nie powinniśmy popracować nad szybkością wypowiadanych słów. Dobrze też pamiętać o pewnego rodzaju chronologii/spójności, jeśli faktycznie chcemy przekazać sporo spraw w krótkim czasie.

I tak tytułem końca związanego z słuchaniem dodam, że:

  1. że czasem warto wsłuchać się w ciszę. Zgadywanie ciszy jest bardzo częstym zjawiskiem. Nie potrafimy siedzieć z kimś w jednym pomieszczeniu i nie mówić. Czujemy się często ciszą skrepowani, jednak w myśl polskiego przysłowia, warto pamiętać, że mówienie jest srebrem, ale to właśnie milczenie jest złotem. Dlatego czasem dobrze jest pomilczeć,
  2. jeśli chcemy być wysłuchani do końca, ograniczmy stosowanie takich zaimków jak: mi, moi, moje, mój, bo od tego uszy mogą słuchaczy rozboleć…

 

Autorka tekstu:

Dagmara Małgorzata, w telegraficznym skrócie „Piszę, więc jestem”, uwielbiam góry, filmy Tarantino, potyczki słowne oraz codzienność, a w nadawaniu jej odpowiedniego kolorytu pomaga mi fascynacja psychologicznymi zagadnieniami. Mam 30 lat, maszynę do pisania (sprawną) i jakieś 53kg optymizmu, dzięki czemu codziennie znajduje siłę do szukania tego, co w życiu warte uwagi. Prowadzę stronę Współcześni samym sobie, gdzie raczę ludzi słowem.