Samotni wśród ludzi – czy to możliwe?

Nigdy wcześniej nie mieliśmy tak dużego dostępu do wiedzy i rozwoju. Nigdy wcześniej nawiązywanie kontaktu z innymi ludźmi i codzienna komunikacja nie były tak sprawne. Mimo to wciąż bywamy samotni. Może nawet bardziej, niż kiedykolwiek?

„Kiedyś było lepiej”

Z sentymentem wspominamy czasy, kiedy realne spotkania z innymi były naturalną częścią życia, wyczekiwaną i docenianą. Jesteśmy skłonni do narzekania na „dzisiejsze czasy” i oddzielanie się od reszty świata szklanymi ekranami. Czujemy też we wnętrzu, że nie do końca nam to służy. Mimo to wolimy zadzwonić, niż się spotkać, napisać, niż zadzwonić. Bywa, że łatwiej nam obserwować, niż angażować się wchodząc w interakcję. Często obwiniamy technologię o to „spłycenie” rzeczywistości, z drugiej strony podświadomie (lub też nie) dziękujemy jej, że nie musimy dawać od siebie więcej. Czegoś, co z jakiegoś powodu jest ponad nasze siły. Odczuwamy jednak w głębi, że jakaś część  nas wydaje się pusta, niewypełniona czymś, za czym tęsknimy. A przecież wciąż posiadamy moc, którą jest wolna wola. Dlaczego więc dokonujemy wyborów, przez które bywamy jeszcze bardziej samotni, pomimo takiej dostępności do grona ludzi dookoła?

Czy świat, w którym żyję, jest moim prawdziwym światem?

Z jednej strony otacza nas imponująca sieć znajomych na portalach społecznościowych, z drugiej nie znamy własnych sąsiadów. Wciągamy się w cyber-uzależnienia, stajemy się częścią dużej grupy ludzi o tych samych poglądach, czasami radykalnych i odmiennych, ale wciąż iluzorycznie scalających. Sięgamy po telefon zamiast pobawić się z dzieckiem. Stawiamy na popularność, zamiast działać zgodnie z naszymi potrzebami. Kultywujemy nieśmiertelność. Czy to wszystko jest faktycznie NASZĄ rzeczywistością, czy może jej makietą? Czy nasza wizja siebie jest fatycznie nasza, czy może trendów panujących w kulturze? A może jest spełnieniem czegoś, co nie zostało spełnione w dalekiej przeszłości? Czy zastanawiamy się nad tym, dlaczego wybieramy dla siebie akurat taką codzienność?

„Światy zastępcze”

Muszę przyznać, że przed sięgnięciem po książkę „Światy zastępcze. Samotność wobec kultury” Pawła Wojciechowskiego nie zatrzymywałam się aż tak głęboko w refleksji nad naszym miejscem w otaczającej kulturze, która z jednej strony jak mówi autor, jest dla nas przecież szansą, z drugiej zaś zagrożeniem. „Nigdy bowiem nie byliśmy narażeni na taką samotność, jednocześnie mając złudzenie, że czynnie uczestniczymy w życiu społecznym. Nigdy w historii tylu ludzi z własnej woli nie decydowało się na izolację, jednocześnie zachowując pozory kontaktu. Jeszcze nigdy tak wielu nie uczestniczyło w spektaklu życia zza szklanego ekranu”. Aby pozbyć się różnych lęków spowodowanych współczesnymi problemami, czy też naszymi własnymi, jesteśmy skłonni do ucieczki w świat „znośnej iluzji”, w sposób życzeniowy przeobrażając rzeczywistość. Jak wygląda cały mechanizm tejże ucieczki, co nas do niej skłania i czy jest sposób na życie pozbawione iluzji i poczucia samotności? To tylko niektóre z zagadnień, które wnikliwie analizuje autor z perspektywy filozoficznej, socjologicznej i psychologicznej.

Zatrzymajmy się

Nie sposób czytać tej książki nie zatrzymując się nad własnym życiem i swoim miejscem w otaczającym świecie. A może raczej nad miejscem otaczającego świata w naszym życiu?  Dzięki niej możemy dostrzec, jak bardzo wciągnięci jesteśmy w światy zastępcze, jak wyglądają nasze relacje – ze sobą i ludźmi dookoła. Czy są realne, czy życzeniowo zastąpione grą pozorów? Dlaczego tak trudno jest nam wejść w rzeczywistą relację? Czy to właśnie ona może stanowić odpowiedź na zbiorowe osamotnienie?

Zachęcamy również do wysłuchania audycji w Programie Trzecim Polskiego Radia „Czy istnieje wspólna samotność?”, w której Dariusz Bugalski rozmawia z autorem książki, Pawłem Wojciechowskim właśnie o światach zastępczych.

„ŚWIATY ZASTĘPCZE. Samotność wobec kultury” Paweł R. Wojciechowski, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne