Nie badam się

Nie badam się, bo się boję

Współczesność niesie ze sobą wiele wyzwań i trudności, z którymi musimy się mierzyć. Od pewnego czasu poszukuję odpowiedzi na pytanie o to, dlaczego, pomimo świetnie rozwiniętych metod diagnozy, unikamy myślenia o badaniach diagnostycznych i profilaktycznych, wbrew zaleceniom lekarskim. Przygotowując się do tego artykułu, zadałam pięciu osobom pytanie: „Jak myślisz, dlaczego ludzie nie chodzą do lekarza?”. Wszystkie odpowiedzi, niezależnie od tego, w jaki sposób zostały ubrane w słowa, sugerowały jedno – lęk. Lęk przed diagnozą, cierpieniem, i bólem, śmiercią, stratą aktualnego komfortu życia, zmianą, niepokój o to, jak potencjalna diagnoza wpłynie na bliskich, lęk związany z finansami i wydatkami na leczenie.  W parze z lękiem szła nadzieja i próba bagatelizowania naszych obaw – że być może objawy ustąpią a niepokój niczym zły sen ustanie jak za dotknięciem magicznej różdżki. Nie badam się, bo się boję?

 Strach się bać?

Lęk, w odróżnieniu od strachu, opiera się na przesłankach nieracjonalnych. Strach towarzyszył naszym prehistorycznym przodkom podczas polowań na przykład na mamuty, nam zaś towarzyszy w sytuacji bezpośredniego ataku lub zagrożenia życia. Lęk, jako emocja, powstaje na podstawie wyobrażeń potencjalnego, niekoniecznie istniejącego wroga, trudności, wyobrażonych konsekwencji, wizji choroby, kary, reakcji otoczenia. Jednym słowem, strach obejmuje realną sytuację (spotkanie bliskiego stopnia z przysłowiowym mamutem), sytuacja lękowa rozgrywa się zaś w naszej wyobraźni (lęk przed wyjściem z jaskini, bo BYĆ MOŻE spotkam na swojej drodze mamuta). Tymczasem okazuje się, że nawet co piąty Polak cierpi, bądź cierpiał w swoim życiu na zaburzenia związane z lękiem*. Lęk objawiać się może w naszym życiu różnie. Podążając za klasyfikacją zaburzeń DSM-V, może przyjmować między innymi formę napadów paniki, uogólnionego niesprecyzowanego niepokoju, fobii.

Wstyd się bać?

Lęk jest jedną z najbardziej pierwotnych, ulokowanych w mózgu emocji, towarzyszącą człowiekowi od zarania dziejów. Paraliżuje, mobilizuje, powoduje, że wycofujemy się z aktywności, odwlekamy podjęcie decyzji lub wręcz przeciwnie – atakujemy potencjalnego wroga zanim to on wykona cios jako pierwszy. To stan, do którego ciężko jest się nam przyznać przed innymi i samym sobą, kojarzy się nam ze słabością, brakiem odwagi i umiejętności sprostania życiu. Istnieją jednak takie osoby, wobec których wydajemy społeczne przyzwolenie na lęk, nikogo przecież nie dziwi fakt, że dziecko boi się i zachowuje irracjonalnie, prawda? Podobnie osoby, które dotknęła życiowa tragedia, lub są postrzegane jako słabsze. Z drugiej strony istnieją w naszej świadomości takie zawody i grupy społeczne, którym strach i lęk wręcz nie przystoją. Lęk wybaczamy i dajemy nań przyzwolenie dzieciom i osobom, które uważamy za słabsze czy dotknięte jakimś nieszczęściem. Osoby silne, dorosłe, odpowiedzialne i dojrzałe bać się nie powinny. Taki sposób przyzwolenia (lub jego braku) na odczuwanie pewnych emocji prowadzi do powstawania w ludziach kolejnej emocji – wstydu – w momencie, gdy ta „zakazana emocja” się pojawi. No bo spójrzmy – odczuwając emocję zakazaną, taką, co do której mamy przekonanie, że zarezerwowana jest tylko dla słabeuszy, najsensowniej jest ukrywać. Przed kim ukrywamy nasze zakazane emocje? Przed sobą i innymi.

 Gdy wypieramy lęk, może pojawić się problem 

Wypierane i nieuświadomione emocje mają to do siebie, że lubią ujawniać się w najmniej oczekiwanych momentach, w najmniej oczywisty sposób. Przykładowo, odczuwając lęk, możemy zacząć zachowywać się agresywnie, atakując potencjalne zagrożenie zanim to ono nas dopadnie. Wysoki poziom lęku w życiu zawodowym odreagowujemy agresywnym i mocno ambicjonalnym współzawodnictwem w pracy. Z drugiej strony, wypieramy lub zaczynamy bagatelizować zagrożenie, udając, że problem nie istnieje lub sam wyparuje, możemy sięgać po używki i uciekać myślami od trudności.

 Ludzie radzą sobie ze stresem na trzy sposoby

 Na dłuższą metę, radzenie sobie z lękiem poprzez wypieranie nie przynosi korzyści. Na ogół z sytuacjami stresującymi radzimy sobie na trzech płaszczyznach – emocji, konfrontacji z zadaniem lub unikania. W powyższej części artykułu skoncentrowałam się przede wszystkim na poszukiwaniu czynności zastępczych, unikaniu i wypieraniu lęku i sytuacji, które nas stresują. Istnieją jednak dodatkowe sposoby ułatwiające nam radzenie sobie z trudnościami. Metoda radzenia sobie poprzez emocje polega na poszukiwaniu wsparcia, bliskości, rozładowywaniu stresu przez czynności odstresowujące (na przykład hobby), w taki sposób, by łatwiej było nam mierzyć się z trudnościami. Metoda konfrontacyjna polega na, mając perspektywę długoterminowych korzyści,  poszukiwaniu rozwiązań i podejmowaniu działań służących rozwiązaniu problemu.

Często znajdujemy wymówki, preteksty, które mają za zadanie usprawiedliwić nas we własnych oczach. Badania profilaktyczne i regularne wizyty lekarskie schodzą na dalszy plan, udaje się nam znaleźć coś, co jest w tym momencie bardziej pilne, palące, nurtujące, nie mamy czasu i możliwości, żeby udać się do lekarza. Warto zastanowić się, dlaczego osobiście nie podejmuję się badań, odwlekam wizytę, nie chcę się badać, mimo iż powinienem. Lęk i strach są emocjami powszechnymi i jak najbardziej adekwatnymi w tej sytuacji, jednak warto jest uświadomić sobie przede wszystkim dwie rzeczy – czego tak naprawdę się boję i czego staram się unikać.

W wielu przypadkach kieruje nami wyobrażenie komplikacji i trudności, lęk ma jednak wielkie oczy i często nasze wyobrażenia nigdy się nie spełniają. Jeśli jednak skonfrontujemy się ze swoim lękiem i przetasujemy naszą hierarchię wartości i postawimy zdrowie na piedestale, ułatwi to życie przede wszystkim nam i naszym bliskim. O których przecież tak się boimy. Nie badam się, bo się boję? Teraz już wiem czego i sobie poradzę!