freestocks-org-254727

,,To nie może być zwykłe napięcie przedmiesiączkowe”. O PMDD.

            Miesiączka. Dla niektórych z nas, kobiet, jest po prostu comiesięcznym krwawieniem. Wiemy o owulacji, zdajemy sobie mniej więcej sprawę z tego, co tam się w środku dzieje i to wystarczy. Po prostu jest, taka nasza fizjologia. Dla innych jej nadejście oznacza, że trzeba się zabezpieczyć w środki przeciwbólowe, czasami nawet wziąć dzień wolny z pracy. Jeszcze inne panie nie czują jej tylko w ciele, lecz również w głowie. Dwa, trzy dni złości, przybicia, ogólnego rozdrażnienia… To dla nas sygnał, że za moment będą  nasze dni. I jak to z PMS bywa, jak szybko się pojawiło, tak szybko znika. Ale co jeśli wszystkie te objawy, nazwijmy je ,,emocjonalne” są znacznie głębsze, jest ich więcej i trwają znacznie dłużej niż jeden – trzy dni?

            Co się ze mną dzieje?

            Pomysł na ten artykuł pojawił się u mnie, gdy próbowałam znaleźć przyczyny powiązania pojawiających się lub pogłębiających stanów depresyjnych, nerwicowych, lękowych z cyklem menstruacyjnym. Większość informacji na polskich stronach, jak nie trudno się domyślić, dotyczyła PMS (Zespół Napięcia Przedmiesiączkowego). Zmiany hormonalne sprawiają, że jesteśmy w te dni ogólnie mniej odporne na stres, więc jeśli przechodzimy właśnie różnego rodzaju załamania nerwowe, zwyczajnie w te dni może być jeszcze ciężej. Ale co, jeśli ogólnie jesteśmy ok, świetnie sobie radzimy na codzień, dobrze nam się żyje, a jednak mimo wszystko, każdego miesiąca, mniej więcej po połowie cyklu, przychodzi czarna otchłań? Objawy są zbyt intensywne na tyle, że trudno nam uwierzyć, aby było to zwyczajne PMS. Szukamy gdzie indziej, zastanawiamy się, czy to może jednak nie depresja, zaburzenia lękowe czy może jakieś inne dolegliwości na tle hormonalnym. Jednak ciężko się poddać jednoznacznej diagnozie, ponieważ objawy przez połowę miesiąca są, a potem nagle znikają, nie do końca zależnie od nas, lecz od pojawiającej się miesiączki. Tak trafiłam na PMDD – Premenstrual Dysphoric Disorder, czyli Przedmiesiączkowe Zaburzenie Dysforyczne, o którym mam wrażenie niewiele w Polsce się nie mówi. (Ciekawostka dotycząca ilości wyników w wyszukiwarce Google: Polska – 3540, zwrot w języku angielskim – 1 530 000). A przecież tu mowa o jakości życia.

            Czym jest PMDD?

            Jedne z najtrafniejszych słów, jakie znalazłam na temat PMDD to wypowiedź jednej z przechodzących je kobiet. ,,Chciałabym być jedną z tych osób, które żyją w równowadze. Nienawidzę przeobrażania się z pewnej siebie, wyrazistej i szczęśliwej w przestraszoną, zagubioną, smutną i wściekłą. To jest zwyczajnie tak dziwaczne, nie patrzeć ludziom w oczy, gdy zazwyczaj przecież nie czuję się onieśmielona, gdy ktoś na mnie patrzy”.

            PMDD jest znacznie silniejszą formą PMS. Obecnie przechodzi je około 3 – 8 % menstruujących kobiet i jest ono wpisane do DSM 5 wśród zaburzeń depresyjnych. Symptomy mogą być zarówno fizyczne, jak i emocjonalne, lecz te drugie są tutaj zdecydowanie bardziej dominujące i pogłębione.

            Wśród objawów wyróżnia się: rozdrażnienie, stany depresyjne lub/oraz lękowe, napięcie, wahania nastroju, poczucie utraty kontroli, problemy z koncentracją, poczucie przytłoczenia i bycia na krawędzi wytrzymałości, obniżenie zainteresowania dotychczasowymi przyjemnościami,  nadmierna senność lub bezsenność, zmiana apetytu, szybka męczliwość, brak energii, czy ogólne wyczerpanie. Objawy ze strony emocji są bardzo istotne, ponieważ w przypadku gwałtownego spadku nastroju u niektórych kobiet pojawiają się również myśli samobójcze, nasilone zwłaszcza wtedy, gdy przechodząca zaburzenie osoba nie wie co się z nią dzieje. Objawy fizyczne natomiast obejmują tak jak przy PMS, bóle podbrzusza, pleców, głowy, tkliwość piersi, ból w mięśniach lub stawach.

            Powyższe symptomy zaczynają się po owulacji, czyli w fazie lutealnej cyklu. Znikają w krótkim czasie po pojawieniu się miesiączki. Aby mówić o PMDD, muszą się one powtarzać przez większość cykli w ciągu roku. Należy również wykluczyć wszelkie inne zaburzenia na tle psychicznym, jak również jakikolwiek istotny stres w wyniku innych doświadczeń życiowych. Zwykle trwają one około tygodnia, lecz zdarza się również, że czas ten jest dłuższy i sięga nawet do dwóch tygodni. Szczegółowe informacje o tym, kiedy można postawić diagnozę przeczytasz tutaj.

Konsekwencje w codziennym życiu

            Jak nie trudno się domyślić, tak trudny czas może wpływać znacząco na pozostałe sfery życia, w tym zwłaszcza kontakty społeczne. Właściwie może się wydarzyć tu wszystko. Od konfliktów z rodziną, chwilowym wycofaniem społecznym, problemów w pracy, zaniedbania własnego rozwoju oraz różnych obowiązków, do zaniechania jakichkolwiek działań służących zdrowiu i dobremu samopoczuciu. Tymbardziej ważne jest, aby mieć świadomość  tego, co się dzieje. Dobrze porzekazać również tę wiedzę osobom z najbliższego otoczenia. Z pewnością łatwiej będzie dzięki temu uniknąć nieporozumień oraz zyskać troskę i wyrozumiałość.

Leczenie

            Forma leczenia może przebiegać w różny sposób, właściwie tak jak dzieje się to w przypadku innych zaburzeń depresyjnych lub lękowych. Lekarze proponują m.in. rozwiązanie farmakologiczne, dobierając odpowiednie leki antydepresyjne lub też idą w innym kierunku i proponują te regulujące pracę hormonów. Polecane jest w tym czasie również wsparcie terapeutyczne. Inne osoby decydują się na medycynę alternatywną, łagodzącą objawy. Kobiety, które nie planują już dzieci, a ich PMDD przebiega w bardzo intensywnej formie, wybierają czasami  ostateczne rozwiązne zażegnujące problem raz na zawsze, czyli histeroktomię. Wydaje mi się natomiast, że sama wiedza o tym, że źródłem tych dolegliwości jest właśnie PMDD już może przynieść pewną ulgę. Wiele kobiet bowiem przez lata odchodzi co miesiąc od zmysłów właśnie przez to, że nie mają pojęcia co się z nimi dzieje. Najważniejsze, aby dawać sobie jak najwięcej wsparcia w tym czasie. Możliwie przyjemnie spędzać czas, dostarczać sobie relaksacji, pozwolić sobie i swojemu ciału na odpoczynek. Odpuścić podejmowanie ważnych decycji. Lub po prostu robić swoje na tyle, na ile wystarcza sił. W każdym razie nie podejmować żadnych działań, które będą dodatkowo przeciążać umysł i cały organizm. Tylko troska i wyrozumiałość dla samej siebie.

            Jeśli któraś z naszych czytelniczek chciałaby się anonimowo podzielić doświadczeniami ze zdiagnozowanym PMDD, zapraszamy do kontaktu. W Polsce na ten temat nie mówi się otwarcie i odważnie, bo wokół napięcia przedmiesiączkowego krąży wiele krzywdzących kobiety mitów.