Moja psychologia ma kolor...

Kontynuujemy nasz cykl “Moja psychologia ma kolor…”, w którym redaktorki naszego magazynu opisują czym jest dla nich psychologia i z jakim kolorem kojarzy im się najbardziej. Dzięki tym krótkim wpisom chcemy dać się lepiej poznać, pokazać wam nasze inspiracje. Przyświeca nam jeszcze oczywiście wyższy cel – pokazanie piękna psychologii przez skojarzenie z kolorami!

MOJA PSYCHOLOGIA MA KOLOR POMARAŃCZOWY

Odpowiada – Joanna Kotek, psycholog sportu

Joanna Kotek – psycholog sportu. Asia jest psychologiem ze specjalizacją psychologii sportu, doktorantką w Instytucie Psychologii Stosowanej UJ. Prowadzi warsztaty i sesje indywidualne, a w wolnym czasie diagnozuje…superbohaterów, koniecznie zajrzyjcie na stronę Hero’s Mind. Dowiedzmy się, czy dla Joanny psychologia ma kolor stroju sportowego czy kombinezonu superbohatera?

Moja psychologia ma kolor pomarańczowy

…a właściwie pomarańczowo-czerwony, jeśli już mam być całkiem ścisła.

Trochę z powodów sentymentalnych i z powodu skojarzeń. Psychologią sportu zainteresowałam się w okresie ogromnej fascynacji siatkówką, która – jak powszechnie wiadomo – polega na tym, żeby „trafić piłką w pomarańczowe”. Pierwszymi  prawdziwymi praktykami w sporcie były zajęcia z biegaczami, często polegające na obserwowaniu treningu – kolor tartanowej bieżni wrył mi się w pamięć, jako stały element tych zajęć. W tej chwili sporo podręczników, z których korzystam w pracy i na uczelni ma pomarańczowe lub czerwone okładki (Psychologio społeczna profesora Wojciszke, patrzę na Ciebie!).

Ale tak naprawdę chodzi o to, że kolor pomarańczowy kojarzy mi się z energią do działania, zmianą i dążeniem do czegoś. Jest pozytywny i radosny. Może niewskazany w nadmiarze, ale w otaczającym nas świecie mamy tak dużo szarości i smutku, że plamy radosnych kolorów nie zaszkodzą – ani nam, ani innym. Pokazuje, że dążymy do lepszego świata – swojego, indywidualnego, ale też wspólnego dla nas wszystkich. Dążymy z radością i energią, nie przejmując się tymi, co twierdzą, że się nie da, a może nawet czasem pociągając ich za sobą? Bo tak naprawdę o to dla mnie chodzi w psychologii; już dawno wypracowałam sobie taką „definicję” – żeby pomagać ludziom, którzy są w czymś dobrzy, żeby byli genialni. Dlatego uczę, szkolę i pracuję ze sportowcami.

Zależy mi na tym, żeby psychologia była naukowa i aby wszystkie oddziaływania opierały się na solidnych podstawach i sprawdzonej, popartej badaniami wiedzy – stąd podręczniki. Zależy mi jednak też, żeby była czymś pozytywnym i praktycznym – stąd skojarzenia ze sportem i radością.

A czerwony? Czerwone jest też logo Marvela, który ma najlepszych superbohaterów do analizy. ;)

A dla Ciebie psychologia jaką przybiera barwę?