Do ostatnich dni

Mądrość w cierpieniu. „Do ostatnich dni”  Julie Yip-Williams

Kryzys związany z pojawieniem się choroby, zwłaszcza tej uznawanej za terminalną może być bardzo trudny do przejścia. Mimo wszystko niektóre osoby potrafią odnaleźć w tym wyjątkowym czasie wiele powodów do szczęścia i cieszyć się życiem, jak nigdy wcześniej. Wiele zależy tutaj od wsparcia wokół, ale także od osobistego postrzegania świata. Niekiedy to właśnie świadomość swojej śmiertelności przynosi ludziom siłę i motywację do czerpania z życia tego, czego tak naprawdę pragną. Historia Julie Yip-Williams opisana w książce „Do ostatnich dni” jest tego wyrazem.

Śmierć jest częścią życia, z którą trudno się pogodzić. Bolesna jest jednak jeszcze bardziej, gdy przychodzi zbyt wcześnie.  Urodzona w 1976 roku w Wietnanie Julie miała być pozbawiona życia już w wieku dwóch miesięcy. Życzenie takie miała babka ze strony ojca, która nie godziła się na to, aby niewidoma od urodzenia dziewczynka była częścią rodziny. Jednak zielarz mający uśmiercić dziecko w zamian za sztabki złota, odmówił.

Dwa lata później rodzice dziewczynki, wraz z nią i trzystoma innymi uchodźcami, na wątpliwie bezpiecznej łodzi uciekli z Wietnamu. Po roku przebywania w Hongkongu, dzięki datkom Kościoła Katolickiego udało im się dotrzeć do Ameryki. Tam po operacji odzyskała częściowo wzrok. Los Julie zaczął się odwracać. Dzięki pracy rodziców dostała się na Harvard, gdzie ukończyła studia prawnicze. Rozwijała się zawodowo w jednej z lepszych na świecie kancelarii prawniczych. Wyszła za mąż za wspaniałego mężczyznę, z którym założyła rodzinę. Została kochającą mamą dwóch córeczek. Życie Julie wydawało się więc pełne spełnienia. Lecz wtedy również usłyszała diagnozę: IV stadium nowotworu złośliwego jelita grubego.

Julie chorowała na raka 5 lat. Zmarła 19 marca 2018 roku. Po postawieniu diagnozy postanowiła pisać o swoich doświadczeniach zakładając blog julieyipwilliams.wordpress.com. Jej ostatnie lata były bardziej pełne nauki i darów, niż oczekiwanym cierpieniem, co chciała przekazać innym.

„Przez wszystkie lata od diagnozy doznałam miłości i współczucia, o jakich mi się nie śniło. Byłam świadkiem lub doświadczyłam osobiście ludzkiej opieki najwyższej rangi, która nauczyła mnie skromności i bycia lepszą. Poznałam smak śmiertelnego strachu, pokonałam go i odnalazłam w sobie odwagę. Ślepota i rak nauczyły mnie tak wiele, że nie umiem wszystkich nauk tutaj wyszczególnić. Mam jednak nadzieję, że po przeczytaniu moich słów, zrozumiecie, że zmiany na lepsze są możliwe i że cierpienie ma swój sens. Wartość ludzkiego życia mierzona jest nie przeżytymi latami, ale tym, na ile odebraliśmy od życia naukę, na ile podjęliśmy wszelkie jego trudne aspekty. Gdyby to zależało ode mnie, chciałabym z Wami zostać dłużej. Jeśli moja śmierć może Was czegoś nauczyć, jeśli zaakceptujecie moje wyzwanie bycia lepszymi ludźmi dzięki mojej śmierci, moja dusza będzie się radować i zazna spokoju”.

Julie Yip-Williams chciała, aby książka „Do ostatnich dni” była nie tylko zapisem o doświadczaniu choroby nowotworowej, ale doświadczeniu ludzkim ogólnie, tak aby ludzie mogli odnaleźć w niej siebie i mieli poczucie, że w swoim cierpieniu nie są sami.

„Chcę, aby w bogatych, pogmatwanych i zawiłych szczegółach mojego życia znaleźli prawdę i mądrość, które wzmocnią i pocieszą ich w radościach i smutkach, śmiechu i łzach”.

Możemy czytać niezliczoną ilość powieści, oglądać setki filmów, lecz niewiele tak wpływa na  postrzeganie rzeczywistości jak realna historia osób, która może dotyczyć każdego z nas i naszych bliskich. Niech opowieść Julie Yip-Williams stanie się tą, która nie tylko przyniesie ulgę w trudnych chwilach, ale też nauczy nas cieszyć się z rzeczy, których na co dzień nie dostrzegamy.

 

„Do ostatnich dni”, Julie Yip-Williams, Wydawnictwo Muza.