konflikt i pojednanie

Konflikt i pojednanie

Boże Narodzenie tuż za pasem. To czas powszechnie uznawany za czas pokoju, pojednań, wybaczania. Konflikt i pojednanie – jak to w istocie jest? Czy to łatwe, czy trudne?

Konflikt to spór, niezgodność między ludźmi w jakimś obszarze, temacie. Najczęściej wywołuje w nas silne, nieprzyjemne emocje, które potęgują napięcie i eskalują nasze reakcje w konflikcie. Nie jest łatwo z tego stanu wyjść, a to warunek niezbędny, aby zacząć myśleć o pojednaniu.

Możemy szukać rozwiązań, negocjować, dochodzić stopniowo do porozumienia w każdym niemal obszarze, który dotyczy konfliktu interesów. Przy udziale dobrej woli, zwykle udaje się znaleźć rozwiązanie, które będzie opierało się na kompromisie, bądź planie kolejnych działań, które pomogą obu stronom zrealizować własne potrzeby, bez szkody dla innych. Inaczej mówiąc, jest możliwość stworzenia takiego rozwiązania, które będzie opierało się na zasadzie WYGRANY – WYGRANY.

Inaczej mają się sprawy w przypadku konfliktu wartości bądź relacji (kiedy zwyczajnie się nie lubimy, czujemy do siebie niechęć). Konflikty o takim podłożu są w zasadzie nierozwiązywalne, nawet przy ogromnej porcji dobrej woli. Na wartościach opieramy całe swoje życie, światopogląd, sposób postępowania. Jeśli wartości wzajemnie się wykluczają, bezcelowe będą próby nakłonienia drugiej strony do jakiejkolwiek zmiany stanowiska. W przypadku konfliktu relacji również trudno byłoby znaleźć takie rozwiązanie, czy plan działania, które spowodują, że zaczniemy się lubić czy polegać na sobie. Tym bardziej, że podłożem konfliktu relacji często bywają wzajemne żale i urazy, prowadzące do braku zaufania (np. zdrada). U podłoża konfliktu relacji może także leżeć irytacja wywołana takim zachowaniem drugiej osoby, które w sposób zupełnie nieświadomy przypomina nam zachowanie kogoś innego, kto w przeszłości skrzywdził nas bądź zranił w jakiś sposób. Ciężko tu o jakikolwiek kompromis… W przypadku konfliktu wartości i konfliktu relacji zbawienny może okazać się czas. Wszyscy zmieniamy się, ewoluujemy na przestrzeni lat. Niekiedy kolejne doświadczenia życiowe prowadzą nas do przebudowania systemu wartości. Z czasem możemy też zupełnie inaczej, z większą łagodnością czy zrozumieniem zacząć patrzeć na drugiego człowieka.

Bardzo istotnym elementem w cyklu konfliktu jest nasza PERCEPCJA. Każdy z nas widzi ten sam temat inaczej i mamy do tego pełne prawo. To, w jaki sposób widzimy daną sytuację konfliktową zależy w dużej mierze od naszych doświadczeń życiowych, postawy wobec ludzi i zdarzeń, własnych wartości czy potrzeb. To kluczowe czynniki kształtujące nasze widzenie świata, jakże subiektywne… czy musimy szukać wspólnego mianownika w percepcji sytuacji konfliktowej? Nie musimy. Możemy. Możemy też uznać, że to jest ok, że każdy z nas widzi daną sytuację inaczej. Zaakceptować tę inność, pozwolić jej być. Bo przecież jedną z podstawowych potrzeb wszystkich ludzi, jest potrzeba bycia akceptowanym. To ogromny krok w stronę wyjścia z konfliktu. Możemy rozmawiać, wyjaśniać swoje punkty widzenia. Czasem pojawia się wniosek: „Aha, czyli ty nie zrobiłeś/aś tego przeciwko mnie. Miałeś zupełnie inną intencję, niezależnie od efektu i od tego jak ja to widzę…”.

            Myśląc o pojednaniu, myślimy o takim zakończeniu konfliktu, w którym obie strony uznają swoje racje i emocje. Obie strony są świadome tego co zrobiły oraz jakie to wywołało konsekwencje. W pojednaniu mówimy o wybaczeniu krzywd sobie i innym oraz o uznaniu, że wyrządziliśmy krzywdę drugiej osobie. Rozwiązanie konfliktu nie jest jednoznaczne z pojednaniem, ale może do niego prowadzić. Dlatego warto od niego rozpocząć. Pojednanie może przyjść naturalnie, w kolejnym kroku, być może z czasem, być może od razu… jeśli konflikt jest nierozwiązywalny, drogą do pojednania może być uznanie, akceptacja i pełen szacunek dla racji obu stron. To „odpuszczenie” samo w sobie niesie możliwość uwolnienia napięcia w danym konflikcie oraz spojrzenia na niego bardziej życzliwym okiem.

Co możemy zrobić, aby zwiększyć szanse na rozwiązanie konfliktu? Oto 3 ważne wskazówki:

  • Słuchaj. Słuchaj, aby usłyszeć. Początek końca konfliktu jest wtedy, kiedy przynajmniej jedna ze stron zostanie usłyszana. Kto z nas nie potrzebuje być usłyszanym? To ogromna ulga, kiedy mamy pewność, że ktoś usłyszał nasz punkt widzenia, że usłyszał i dostrzega nasze potrzeby, że usłyszał jak się czujemy w związku z zaistniałą sytuacją. Usłyszenie tych trzech elementów powoduje, że zaczynamy inaczej widzieć drugą osobę. Uruchamia się w nas zwyczajne ludzkie zrozumienie. Zwiększa też szansę, że za chwilę sami zostaniemy ze wzajemnością wysłuchani i, co ważniejsze, usłyszani. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ kiedy jedna strona czuje się usłyszana, to nie ma już potrzeby mówić i zyskuje przestrzeń na słuchanie drugiej. Podstawowym błędem w słuchaniu innych (szczególnie w sytuacji konfliktu!) jest słuchanie, aby odpowiedzieć („odeprzeć atak”), a nie po to, aby usłyszeć drugą osobę. Tymczasem usłyszenie kogoś niekiedy może być ważniejsze w relacji niż zrozumienie.
  • Skup uwagę na tym, co was łączy. Pomimo konfliktu w tym momencie, pomyślcie o tym, co wspólne. Co robicie razem, co lubicie, jakie macie przyjemne wspomnienia lub doświadczenia. To pomaga wznieść się ponad konflikt w danym momencie i sprzyja poszukiwaniu powrotu do harmonii w relacji.
  • Nazywaj rzeczy po imieniu. Jak to widzisz, jak się z tym czujesz, czego potrzebujesz. Druga strona nie domyśli się. Szczególnie w konflikcie, kiedy jest silne poczucie zranienia i krzyk o uwagę dla własnych odczuć i potrzeb. Konflikt to moment, w którym zamykamy się na potrzeby innych, bo bronimy własnych. Dlatego ograniczona jest możliwość empatycznego zrozumienia drugiej strony. Nazywaj. Wprost. Zachęcaj, aby druga strona nazywała. I sprawdzajcie, czy się nawzajem usłyszeliście.

Szczególnie teraz, kiedy zbliżamy się do końca roku, co sprzyja podsumowaniom, postanowieniom, zamykaniu pootwieranych spraw, które ciążą, życzę Ci, Drogi Czytelniku, wytrwałości i pozytywnej energii w rozwiązywaniu konfliktów, szczególnie jeśli dotyczą one osób Ci bliskich. Na koniec dnia, wszyscy jesteśmy ludźmi. I mamy bardzo podobne podstawowe potrzeby. Warto o tym pamiętać 😊