kintsugi

Kintsugi. Czy można skleić duszę, tak jak ceramikę?

Czasami życie jest bolesne i nie da się tego uniknąć. Bywa, że rozpada nam się coś ważnego i wydaje się, że nie da się tego poskładać. Kintsugi to japońska sztuka odbudowy tego, co zostało zniszczone. Czy tak jak zniszczone naczynie, można odbudować duszę, która cierpi?

Mistrzowie kintsugi naprawiają zniszczone ceramiczne naczynia sklejając je przy użyciu złota, jednocześnie pozostawiając ślady odbudowy. Wierzą bowiem, że takie naczynie okazuje swoją kruchość, ale i siłę oraz piękno. W swojej książce „Kintsugi. Jak czerpać siłę z życiowych trudności” Tomas Navarro stara się przekonać, że podobnie radzimy sobie doświadczając przeciwności losu. Jesteśmy zachłanni i nieco naiwni wierząc, że nam się nic złego nie powinno przytrafić. Z drugiej strony wielu z nas twierdzi, że to nasz ból emocjonalny jest silniejszy, ważniejszy, bardziej wymagający od bólu innych ludzi.Prawda tkwi jak zawsze po środku, a radzenie sobie z przeciwnościami wymaga budowania w sobie odporności  i odpowiedniego reagowania na życiowe trudności.

Co nas boli?

Aby umiejętnie korzystać ze sztuki kintsugi na otwartej duszy warto się dowiedzieć przede wszystkim z jakiego powodu najczęściej doznajemy boleści emocjonalnych. Okazuje się, że przeciwności losu bywają obiektywnie łatwe do oceny, natomiast nasza reakcja sprawia, że ten ból emocjonalny bywa nadmiernie zintensyfikowany. Ból emocjonalny rodzi się po prostu jako odpowiedź na przeciwności losu. Nasz problem polega na tym, że usilnie z nim walczymy. Oszukujemy się, staramy się udowodnić, że inni mają gorzej, albo go tłumimy. A przecież ból to informacja, że coś się dzieję i należy podjąć działanie. Życie to zmienna, a stała linia oznacza śmierć, dlatego trzeba przywyknąć, że życie nas doświadcza i potraktować ten ból jako wyzwanie do odbudowy. Boli nas również frustracja, że nasze życie nie jest takie jakie oczekujemy. Jednak czy to życie lub inni ludzie są nie w porządku, a może nasze oczekiwania bywają nierealne? Często wymagamy spełnienia marzeń nie robiąc wystarczająco wiele by je osiągnąć. Bywa też, że inni swoimi oczekiwaniami wobec nas potęgują uczucie bólu sprawiając, że nie czujemy się wystarczająco dobrzy. Zastanów się więc, czy nie mylisz pragnienia z rzeczywistością? Niestety ból jest też reakcją na rozczarowanie, kiedy okazuje się patrzymy na świat nierealnie. Inni są tacy jacy są, a nie tacy jak my zechcemy, aby byli. Życie nie zawsze jest przewidywalne, tym bardziej jeśli my się oszukujemy. A kiedy zmierzymy się z prawdą, że nasza praca czy relacja nie są takie jakie chcieliśmy, bo o nie, nie zawalczyliśmy pojawia się ból. Zimny prysznic boli, ale prowadzi do odbudowy. Boli nas też wymieniona już zmiana. Zmiany wiążą się z kosztem, niepewnością, wyzwaniem, a my lubimy naszą sferę komfortu. Ból, który w tym przypadku się pojawia wiąże się z pułapką naszego umysłu. Zazwyczaj sądzimy, że zmiana nastąpi na gorsze, jednak w rzeczywistości najczęściej nie wiemy w jaki sposób będzie postępowała. Nawet jeśli jest to zmiana, która w pierwszym momencie wydaje się na gorsze np. utrata pracy, może być w dłuższej perspektywie przyczyną sukcesu np. otwarcie własnej działalności związanej z pasją. Boli nas też to z czym nie potrafi sobie poradzić nasz umysł: osądy i myśli, wyobrażenia, uprzedzanie faktów, które wcale nie muszą mieć miejsca. Ból emocjonalny wywołuje rzeczywistość, po prostu. Cierpienie, śmierć bliskich to realne życie, a nie bajka, w której bardzo chcielibyśmy żyć. Czy to znaczy, że cierpienie jest nieuniknione? Tak, ale możemy nauczyć się częściowo kontrolować ten ból, aktywując siłę psychiczną.

Jak czerpać życiowych trudności?

Życiowe trudności i kryzysy sprawiają, że nasza odporność psychiczna kruszy się, a rana emocjonalna nie chce się zagoić. W życiu chodzi o odbudowywanie naszych zasobów, a niekoniecznie o ich naprawianie. Naprawa to szybkie działanie bez refleksji nad tym, co stało za zniszczeniem. Odbudowywanie oznacza powstanie czegoś nowego na bazie uprzednich doświadczeń, silniejsze i piękniejsze. Jak uleczyć ranę emocjonalną? Z pewnością nie możemy uciekać przed przeciwnościami, są nieodłącznym elementem naszego życia. Dlatego też pierwszym krokiem jest akceptacja, by można było zacząć odbudowywać. Nie możemy się odsuwać od innych, ponieważ przez to tracimy odmienną perspektywę. Czerpanie z obecności innych to nie musi być pomoc bliskich, czasem ważniejsza jest grupa wsparcia, która rozumie lepiej nasz problem. Musimy starać się unikać otępienia i niemocy, wtedy trudniej o znalezienie rozwiązania, nasze kreatywne myślenie nie działa. Ważne jest zaakceptowanie, że życiowe trudności oznaczają zmianę, a zmiany są dobre. Wychodzenie ze strefy komfortu jest ważne, bo dzięki temu podnosi się nasza odporność psychiczna, doświadczamy, uczymy się, stajemy się bardziej odważni i najzwyczajniej w świecie mamy pełniejsze życie. Dlatego warto przekształcić problem w wyzwanie i skupić się na rozwiązaniu zamiast na przeżywaniu i cierpieniu. Z większości sytuacji jest wyjście, a inne trzeba po prostu zaakceptować, co też jest wyzwaniem. W radzeniu sobie z przeciwnościami należy zwracać uwagę na perspektywę, to co teraz wydaje się nie lada wyczynem, może przyniesie w przyszłości spokój i stabilizacje, jednak swoją energię musisz skupić na działaniu w tej chwili, by tę przeciwność wykorzystać. Życiowe kryzysy oznaczają zmianę, jeśli tej zmiany jesteśmy w stanie dokonać.

Czasem trudność jest przełomowym momentem i nie jesteśmy w stanie uczynić nic poza akceptacją tej sytuacji, jednak najważniejsze wydaje się nauczyć się odróżniać to nad czym mamy kontrolę, od tego nad czym jej nie posiadamy. Można odbudować to, co ukruszyło się w psychice, złotem naszego doświadczenia i pozytywnego nastawienia, trzeba jednak uzbroić się w spokój i cierpliwość, bo sztuka kintsugi nie jest łatwa.

Zapraszamy również do posłuchania audycji „Lustro” w Radio Kraków, w którym nasze redaktorki Anna Paluch oraz Edyta Zając rozmawiały z Ewą Szkurłat na temat tej japońskiej sztuki zabliźniania ran.

kintsugi

„Kintsugi. Jak czerpać siłę z życiowych trudności” Tomas Navarro, wydawnictwo Muza

kintsugi