dino-reichmuth-115620

5 psychologicznych powodów, dla których warto podróżować

1. Umiejętność reagowania w trudnych sytuacjach

Powszechnie wiemy, że dobre relacje międzyludzkie to fundament naszego życia. Zdajemy sobie sprawę z tego, że wsparcie jakie możemy dostać od innych jest niezwykle istotną kwestią chroniącą nas przed radykalny spadkiem nastroju czy popadaniem w stany depresyjne. Jest też świetnym środkiem wzmagającym chęć do życia, przyprawiającym nas o skrzydła i pozwalającym uwierzyć, że to co robimy ma sens.

Powyższe aspekty mają zdwojoną siłę w trakcie podróży. Wtedy wystawiamy się na NOWE sytuacje, które prawdopodobnie nigdy nie miałyby miejsca gdybyśmy siedzieli w ciepłych kapciach przed telewizorem. Sytuacje, o których mowa, zmuszają nas do gotowości działania. I tak kiedy moja metro karta przestała działać na jednym z nowojorskich stacji , zmrok niemiłosiernie ogarniał przestrzeń a ja byłam z dala od miejsca mojego noclegu (z niemalże pustą kieszenią) – wtedy czując się niczym w kryzysowej sytuacji musiałam znaleźć rozwiązanie. Jedyna sensowna myśl jaka przychodzi do głowy to poproszenie o pomoc kogoś kto wydaje się, że może to zrobić. I tak uratował mnie jeden z przechodzących hindusów użyczając mi swojego swipe’a ocalającego mnie przed zostaniem na stacji.

P.S. Dzisiaj już wiem, że wystarczyło poczekać 15 min by metro card znowu zaczęła działać!

2. Otwarcie się na innych i rozwój komunikacji werbalnej

W trakcie podróży jesteśmy bardziej skorzy do otwierania się na innych ludzi. Powodów tego faktu jest wiele a m.in. to, że zostajemy postawieni w sytuacjach, w których potrzebujemy pomocy lub wskazówki. To banalne momenty, takie jak szukanie metra, które dowiezie nas na pożądane miejsce, pytanie tubylców o restauracje godne polecenia czy też poszukiwanie drogi, którą jakimś cudem zgubiliśmy. Gdy podróżujemy samotnie wówczas pragnienie kontaktu z drugim człowiekiem bierze górę i bez względu na naszą większą czy mniejszą otwartość na innych decydujemy się by zagadać i nawiązać nowy kontakt. A przynajmniej prawdopodobieństwo rozwoju naszych umiejętności społecznych znacznie się zwiększa. I tak gdy poznawałam (jakże wielki wówczas dla mnie) Nowy Jork zagadywałam ciągle to do oficera, to do pracowników kawiarni – tylko po to by wystawić na próbę moje umiejętności miękkie i zmniejszyć poczucie obcości na nieznanym dla mnie kontynencie.

3. Odpowiedzialność i umiejętność planowania

To już nie są przelewki. Kiedy zwiedzamy odległy i nieznany nam kawałek świata bierzemy za swoją osobę całkowitą odpowiedzialność. Zaczynając od faktu, że podlegamy prawu kraju w którym się znajdujemy ( a więc odradzam  parkowanie na miejscu dla inwalidów lub wyrzucanie śmieci gdzie popadnie w Stanach Zjednoczonych – bo tu prawo surowo karze wysokimi mandatami). Ale to nie jedyna odpowiedzialność, która na nas ciąży. Sprawa dotyczy najprostszych faktów – jak wstanie na odpowiednią godzinę, zaplanowanie dnia tak by go nie zmarnować i połączyć ze sobą najważniejsze aktywności a także zadbać o najniższe potrzeby hierarchii Maslowa tj. jedzenie, spanie i poczucie bezpieczeństwa tam gdzie aktualnie przebywamy. Odpowiedzialność za te aktywności leży po naszej stronie.

4. Zwiększenie pewności siebie

Kiedy znajdujemy się na obczyźnie, zupełnie (lub prawie zupełnie) sami – stajemy przed codziennymi wyzwaniami. W takich okolicznościach nawet błahe problemy mogą stać się dużym utrapieniem. I tak gdy po nocy spędzonej na (wątpliwie bezpiecznym nowojorskim dworcu) jedziesz do innego stanu. Docierasz zmęczony i marzysz o wygodnym łóżku i prysznicu. Już jesteś na miejscu i szukasz na mapie Google miejsce gdzie czeka na Ciebie amerykańska rodzina i nagle orientujesz się, że Ty i Twoja walizka obraliście inny kierunek podróży. Ona postanowiła jechać dalej.  I znowu Twój dobytek jest wystawiony na próbę. Znowu potrzebujesz odpowiedniej reakcji. Początkowo myślisz, że ta odpowiednia reakcja to łzy – upust emocji. Ale bierzesz się w garść i dzwonisz gdzie trzeba. Po dwóch dniach walizka wraca „cała i zdrowa”. Dałeś radę! I ten fakt przyprawia Cię o skrzydła. Dodaje Ci pewności siebie i poczucia sprawczości przez które rozumiemy fakt, że wiele leży po naszej stronie. Że jeśli w tak nieoczekiwanych okolicznościach poradziliśmy sobie to już nic innego nie jest w stanie nas zaskoczyć. A nawet jeśli zaskoczy to znowu postawimy na dobrze nam znaną zadaniowość.

5.  Zapobieganie wypaleniu zawodowemu

Dysponujemy pewnego rodzaju zasobami – zarówno fizycznymi (zdrowie, pieniądze, dobra materialne) jak i psychicznymi (motywacja, dobre samopoczucie, energia życiowa). Zdarza się jednak, że w wyniku przeciążenia pracą, obowiązkami lub stresem wyczerpujemy zasoby, które skumulowaliśmy. Gdy zauważamy u siebie taki moment życia warto pomyśleć o odbudowie. Świetnym pomysłem na zrealizowanie tej regeneracji jest podróż. W trakcie wyjazdu odsuwamy na jakiś czas myśli związane ze źródłem naszych niepokojów i stresów a stwarzamy okazję do wyciszenia i uspokojenia. Nasza psychika jest na zasłużonych wakacjach a my odzyskujemy utracone zasoby. Jeśli przegapimy ten moment wyczerpania i damy się ponieść wirowi szybkiego życia a więc nie zaopiekujemy się sobą w momencie gdy najbardziej tego potrzebujemy – sami zwiększamy prawdopodobieństwo wystąpienia wypalenia zawodowego. To na co należy zwrócić uwagę to fakt, że odbudowa po tym zaburzeniu jest długą i trudną drogą. A więc lepiej zapobiegać niż leczyć! A do tego korzystać z wszystkich dobrodziejstw świata.

Te wszystkie przeżycia – tudzież przygody – doświadczenia zebrane w trakcie wojaży zaczynają stanowić ogromną wartość samą w sobie jednak nie w tym samym momencie gdy się wydarzają ale na trochę po. Nagle te wszystkie, powszechne – duże problemy zaczynamy spostrzegać przez zupełnie inny pryzmat. Zdajemy sobie sprawę, że większa czy mniejsza wypłata danego miesiąca, fajny czy mniej fajny samochód, którym jeździmy, próba spełniania oczekiwań innych –  to nic w porównaniu do survivalu, który przeżyliśmy. A zdobyte doświadczenia dają nam narzędzie do umiejętnego reagowania na rzeczywistość – bez niepotrzebnych frustracji, stresu czy negatywnych emocji. Uczymy się POKORY. Zaczynamy dostrzegać, że świat oferuje dużo większe korzyści niż dobra materialne. Pytanie mieć czy być staje się retoryczne i rozwijamy coraz to bardziej naszą mądrość życiową. A apetyt rośnie w miarę jedzenia.