00069KYEXR35EMXU-C322

źródło: PAP/EPA/FACUNDO ARRIZABALAGA

Pożegnaliśmy w tym roku wiele ikon popkultury. Po ostatnich doniesieniach wypatrujemy końca roku, aby zakończyć ten przykry bilans. Każda śmierć jest przykra i bezsensowna, jednak te medialne skłaniają nas często do głębszych refleksji nad tym, jak przeżywamy nasze życie i co zostawimy po sobie. W przypadku gwiazd, często dopiero po śmierci doceniamy, nie tylko ich twórczość artystyczną, ale i mądrość życiową. Tak właśnie dzieje się teraz po śmierci Carrie Fisher, znanej najbardziej jako wojowniczą księżniczkę Leię z Gwiezdnych Wojen. Tak naprawdę była wszechstronną artystką, również pisarką. Jak wiemy, do dzisiaj rynek kinematografii w Hollywood jest niesprzyjający kobietom, trudno tak o równouprawnienie w rolach i wynagrodzeniach. Carrie wywalczyła swoje chociaż przepłaciła za to zdrowiem fizycznym i psychicznym, w końcu cierpiała na zaburzenie afektywne dwubiegunowe, przeszła załamanie nerwowe, a w młodości miała problemy z narkotykami i alkoholem. Ale to ona stworzyła postać kultową, oddała postaci Lei siebie i to dzięki jej kreacji dziewczynki chcą być księżniczkami, które strzelają z blasterów i walczą o swoje. Znając jej trudny, ale chlubny mimo wszystko życiorys, sprawdźmy o czym mówiła do nas Carrie Fisher.

3 życiowe lekcje od prawdziwej księżniczki

O chorobie

Mówiła, że konfunduje ją jak bardzo stygmatyzuje się spojrzenie na choroby psychiczne, zwłaszcza dwubiegunowe. Uważała, że ta choroba jest całościowym wyzwaniem wymagającym wiele wytrzymałości i jeszcze więcej odwagi, a jeśli cierpisz na nią i jesteś w stanie funkcjonować to powód do dumy, a nie do wstydu. Wiedziała o czym mówi, w końcu sama na duże imprezy chodziła ze swoim psem, aby czuć się lepiej. Nie udawała, że wszystko jest w porządku i była jedną z ambasadorek oswajania z chorobami psychicznymi, które nie są wymysłem, ani usprawiedliwieniem dla lenistwa czy fanaberii gwiazd, ale sprawiają cierpienie, że nie można być takim jak wszyscy. To nie wstyd! Jeżeli starasz się sobie pomóc, jeżeli nie zamykasz się przed życiem, skupiasz swoją energię i budujesz odporność na to by jak najlepiej funkcjonować, możesz być z siebie dumny. Nie możesz biczować się za to, że czasem po prostu nie masz siły by normalnie funkcjonować. Przybieranie nieustannie masek potęguje w nas bezsilność i cierpienie bardziej niż odrobina szczerości.

O urodzie i starzeniu

Carrie bardzo się buntowała, kiedy zarzucano jej zły wygląd i starość. Mówiła o tym, że piękno i młodość  nie jest osiągnięciem, jest czasowym szczęściem, wspieranym dzięki produktom, czy dobrym genom. Nie warto dla tych dwóch wstrzymywać oddechu. Jej wygląd był dowodem jej słabości, z którymi się mierzyła w życiu, ale również wytrzymałości jaką w sobie miała. Nie ma sensu dyskutować z wiekiem, trzeba przyjąć go z godnością. Najczęściej te kobiety, które dbają o siebie, a nie eksperymentują na sobie z każdym rokiem wyglądają lepiej. Dojrzałość też jest piękna. Dlaczego coraz więcej kobiet mówi, że to po 30 poczuły się ze sobą naprawdę dobrze, a w wieku 40 lat mówią, że nie czuły się nigdy lepiej? Z wiekiem coraz lepiej poznajemy siebie, stajemy się świadome tego co jest dla nas dobre, a co nam szkodzi. Mamy sprecyzowane potrzeby i potrafimy zapewnić ich spełnienie. Stajemy się całością naszego ciała i ducha i to w ten sposób rodzi się prawdziwa dojrzałość kobiety. I mimo, że metabolizm nie chce pozwalać nam na szaleństwa, to nam te szaleństwa przestają być do szczęścia potrzebne.

O działaniu 

„Obawiaj się, ale mimo wszystko działaj. To co najważniejsze to działanie. Nie musisz czekać, aby nabrać pewności. Działaj, a pewność przyjdzie.” Nie o to chodzi by pozbyć się strachu zupełnie, ale by działać mimo braku 100% pewności. Bo czy w ogóle możesz pozbyć się ryzyka przy podejmowaniu ważnych decyzji? Raczej nie. Niestety najczęściej to strach przed działaniem nas powstrzymuje, gdy widzimy tylko to, co może się nie udać. Ale przecież jest takie samo prawdopodobieństwo, że się uda!

Czekając na najlepszy moment do zmiany często  przegapiamy życie, bo zawsze jest „coś”. Może to najlepsza lekcja na nowy rok? Niech pewność przyjdzie z każdym kolejnym krokiem.